Przyciąganie to taka siła jak dwa magnesy, wszelkie różnice, dwa bieguny tak bardzo siebie potrzebują. Pierwsze wrażenie może być piorunujące, ale bywa też, że zainteresowanie narasta powoli, w miarę poznawania się. Coś popycha nas właśnie ku tej a nie innej osobie. Magia? Czary? Trudno ustalić to nawet największym myślicielom. To coś sprawia, że do tej jednej czujemy „miętę”. Jedno spojrzenie znaczy czasem niż tysiąc słów. Można powiedzieć, że poruszający i silny impuls sprawia, że natychmiast wiemy: „oto osoba na którą czekamy”. Racje rozumowe i nasz zmysł krytyczny przestają się liczyć i w tym właśnie tkwi niebezpieczeństwo! To tak, jak pożar strzechy- ten płomień błyskawicznie się rozpala i szybko gaśnie, zostawiając tylko popiół. Lepiej więc pohamować się nieco i nie rzucać z zamkniętymi oczami w nieznane. Prawdziwa miłość- taka, która trwa- na ogół nie rodzi się w ciągu jednego dnia. Czasem lepiej opamiętać się niż rzucić w ogień miłości i rozczarować się, zostawiając sobie uraz w sercu do końca życia. Gdyż nikt nie chce odrzucenia i wyśmiania a takie sytuacje zdarzają się często więc lepiej sprawnie i szybko im zapobiegać. No, ale wiadome jest też to, że miłości bez tego przyciągania na pewno nigdy nie będzie, bo jeśli już od samego początku wiemy, że ta osoba bardzo się nam nie podoba, że nie ma w niej zupełnie nic fantastycznego, to w takie uczucie nie należy się zagłębiać, będzie to z korzyścią nie tylko dla nas, ale także i dla tej drugiej osoby, w chodzi o to, żeby jej i siebie nie zranić.