Reklama
  • Czwartek, 24 kwietnia 2014 (12:00)

    Poród: Jak urodzić we dwoje

Coraz więcej rodziców chce razem przeżywać narodziny swego dziecka. Wy też macie taki zamiar? Nasi eksperci – ginekolog i położna – podzielą się z wami swoim doświadczeniem i dadzą wiele cennych wskazówek.

Reklama

Wspólny poród to naprawdę niezwykłe doświadczenie, które bardzo zbliża parę. – Mając przy sobie partnera, kobieta zwykle czuje się pewniejsza, jest bardziej spokojna, bo wie, że on zadba o jej komfort: przypomni, jak ma oddychać, podtrzyma głowę, zaalarmuje lekarza, jeśli coś będzie nie tak – mówi Barbara Jaworska, położna. Aby jednak rzeczywiście tak było, partner powinien wiedzieć, co dokładnie ma robić. – Wciąż przychodzą do mnie pary, które nie bardzo wiedzą, na czym polega poród rodzinny – mówi dr Leszek Lewandowski, ginekolog-położnik. Nasi eksperci podpowiadają, jak wspólnie przygotować się do porodu i co robić, gdy już się rozpocznie, by móc z radością i dumą wspólnie powitać maluszka.

Decyzja

Od chwili, gdy dowiadujecie się o ciąży, zaczynacie rozmowy o porodzie.Rozważacie różne rozwiązania: rodzić w szpitalu państwowym, prywatnym, a może w domu? Ze znieczuleniem czy bez? A przede wszystkim: razem czy osobno? Sprawdźcie, co ułatwi wam podjęcie decyzji.

Wspólny poród ma sens jedynie wtedy, gdy oboje naprawdę tego chcecie. – Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że z mężczyzny, który jest przy porodzie wbrew swojej woli, i tak nie ma żadnego pożytku, więc nie warto robić niczego na siłę. Tatę, który najchętniej uciekłby z sali porodowej, trudno zaangażować do pomocy, zachowuje się trochę jak statysta, a nie uczestnik ważnego wydarzenia. To od razu się wyczuwa – mówi Barbara Jaworska.

Rady dla niej:

Nie zakładaj, że on będzie z tobą przy porodzie, bo „przecież teraz wszyscy tak robią”. Nie narzucaj swojej woli, posłuchaj jego racji. Nie wyśmiewaj też jego wątpliwości.

Ma przecież do nich prawo. Jeśli partner wciąż się waha, a dla ciebie jego obecność jest bardzo ważna, zaproponuj mu kompromis: będzie przy tobie tylko w pierwszej fazie porodu, a w newralgicznych momentach wyjdzie z sali.

Gdy mąż zdecydowanie odmawia uczestniczenia w porodzie, poproś inną, bliską ci osobę. Może to być np. mama, siostra czy przyjaciółka.

Rady dla niego:

Daj sobie czas na podjęcie decyzji. Nie mów od razu: „Na pewno tak”, ani: „Absolutnie nie”. Możesz przecież jeszcze zmienić zdanie. Porozmawiaj z mężczyznami, którzy byli przy porodzie, ich relacje mogą ułatwić ci decyzję.

Jeżeli zdecydowanie nie chcesz być przy porodzie, zapewnij żonę, że to nie oznacza, że zostawiasz ją w ważnej chwili. Chodź z nią na wizyty kontrolne do lekarza i badania USG, szykuj pokoik dla dziecka, okazuj partnerce miłość i wsparcie.

Przygotowania

Jeżeli podjęliście decyzję, że będziecie rodzić wspólnie, koniecznie zapiszcie się do szkoły rodzenia. Ale nawet jeśli tata nie chce być przy porodzie i tak warto, by uczestniczył w zajęciach. Dowie się wielu ważnych rzeczy, np. na temat opieki nad dzieckiem i tego, jak pomóc mamie.

Większość mężczyzn, którzy nie chcą uczestniczyć w porodzie tak naprawdę boi się nie tyle „strasznych widoków”, co tego, że nie będą wiedzieli, jak się zachować.

– Przyszli tatusiowie często pytają mnie, czy – jeśli znajdą się na sali porodowej – ktoś nimi pokieruje, da instrukcje, co mają robić – mówi dr Leszek Lewandowski.

– Mężczyźni traktują poród trochę jako przedsięwzięcie logistyczne. Jeśli dokładnie wiedzą, gdzie mają być oraz co i kiedy powinni robić, znacznie chętniej decydują się na uczestnictwo w porodzie – dodaje położnik.

Rady dla niej:

Chociaż do szkoły należy się zapisać po 25. tygodniu ciąży, zrób to trochę wcześniej. Grupy szybko się zapełniają i potem może się okazać, że nigdzie nie ma dla was miejsca.

Odwiedź razem z mężem szpital, w którym będziecie rodzić. Poczujecie się pewniej, gdy zobaczycie te korytarze, drzwi do izby przyjęć itp. Dobrze byłoby, aby ktoś z personelu medycznego oprowadził was po oddziale położniczym i opowiedział o obowiązujących tam procedurach. Dlatego warto wcześniej zadzwonić i zapytać, jaki dzień i godzina są najlepsze na taką wizytę zapoznawczą.

Zorganizuj spotkanie z lekarzem lub położną, na którym twój partner dowie się, jakie są jego zadania.

Angażuj męża we wszystkie przygotowania: meblowanie pokoiku, badania lekarskie, itp. Im wcześniej poczuje się tatą, tym bardziej przejęty będzie w czasie porodu.

Spisz w punktach rzeczy, które są dla ciebie ważne podczas porodu. Omów je z partnerem, by wiedział, czego powinien dopilnować. Rady dla niego: Bądź w szkole rodzenia prymusem. Nie opuszczaj żadnych spotkań. Zgłaszaj się do zadań praktycznych i pokazów na środku sali. Nie bój się pytać i rób notatki. Im więcej będziesz wiedział o tym, co się wydarzy, tym lepiej pomożesz żonie.

Zadbaj o to, by wszystko było przygotowane do wyjazdu do szpitala kilka tygodni wcześniej. Zdopinguj partnerkę do spakowania torby i dokumentacji medycznej. Przygotuj też mały bagaż dla siebie (spakuj wygodny strój, jakieś przekąski i coś do czytania). Miej zatankowany samochód i naładowaną komórkę.

Kiedy już się zacznie...

Gdy wybije godzina zero, pamiętajcie, że najważniejszy jest spokój. Nie warto panikować i pędzić do szpitala na złamanie karku. Większość porodów trwa ponad osiem godzin. Dzieci urodzone w korku albo w samolocie pokazuje się w telewizji dlatego, że zdarza się to naprawdę bardzo, bardzo rzadko!

Po przyjeździe do szpitala nastawcie się na to, że wszystko potrwa dość długo. Bądźcie jednak spokojni: personel medyczny doskonale rozpoznaje zbliżającą się fazę parcia, więc w odpowiednim momencie na pewno zareaguje.

– Mężczyźni bywają bardzo niecierpliwi – mówi dr Leszek Lewandowski.

– Pokrzykują na lekarzy i położne, że tyle to trwa, albo przychodzą po dwóch godzinach od pierwszych skurczów i mówią: „Ona nie urodzi sama, trzeba robić cięcie cesarskie”.

Tacy w gorącej wodzie kąpani tatusiowie bywają bardzo uciążliwi. Dlatego lepiej, by mężczyzna wcześniej nastawił się na to, że poród może potrwać nawet wiele godzin i tak rozłożył siły, by móc dodać otuchy żonie – dodaje dr Lewandowski.

Rady dla niej:

Mów partnerowi na bieżąco, czego oczekujesz. Poproś, by pomasował ci plecy, podał coś do picia albo poszedł po położną. Jeśli mąż próbuje cię zagadać, bo chce odwrócić twoją uwagę od bólu, a ciebie to drażni, także mu o tym powiedz.

Nawet jeśli przed porodem ustaliliście, że ma z tobą rozmawiać, możesz zmienić zdanie. Aby on rzeczywiście mógł ci pomóc, musicie być wobec siebie absolutnie szczerzy.

Nie przejmuj się tym, jak wyglądasz i czy twoje jęki nie brzmią strasznie. Mąż nie jest tu po to, by patrzeć na seksowną kobietę, lecz by pomóc ci urodzić wasze dziecko!

Jeżeli partner histeryzuje, dodatkowo cię stresuje swoimi uwagami albo w inny sposób utrudnia ci poród, poproś go, żeby poczekał na korytarzu. Tak będzie lepiej.

Rady dla niego:

Zajmij miejsce koło głowy partnerki. Nie zaglądaj w krocze, by sprawdzić, czy już widać główkę. To zadanie lekarza i położnej. Seksuolodzy ostrzegają, że takie widoki na wielu mężczyzn wpływają bardzo niekorzystnie, więc – jeżeli nadal chcesz mieć udane życie erotyczne – lepiej powściągnij ciekawość.

Bądź elastyczny. Nie dziw się, że żona zmienia zdanie, raz chce żebyś trzymał ją za rękę, a za moment nie może tego znieść. Dopasowuj się do jej potrzeb – po to tu jesteś.

W pierwszej fazie porodu, która czasami ciągnie się przez kilkanaście godzin, bądź dla niej „czasoumilaczem”. Rozmawiaj z nią, opowiadaj, przeglądaj z nią zdjęcia na tablecie, jeśli oczywiście ma na to ochotę. A jeżeli chce przymknąć oczy i odpocząć między skurczami, nie zagaduj jej, wycofaj się. Potem, w czasie parcia, pomóż jej przygiąć głowę do piersi i oddychać.

Weź na siebie zadania praktyczne. Mierz czas między skurczami. Przypominaj partnerce, jak wypuszczać powietrze. Idź po lekarza albo położną, zawiadom pielęgniarkę, że właśnie skończyła się kroplówka.

Chwal żonę i dopinguj ją do wysiłku. Mów: „Brawo, super, właśnie tak oddychamy!”. Gdy płacze, że już nie da rady, zapewniaj, że to nie potrwa już długo. Mów, że ją kochasz. A jeśli ona krzyczy, że cię nienawidzi, nie przejmuj się. To minie, gdy tylko urodzi się dziecko! Pamiętaj, że nie jesteś na sali porodowej po to, by nakręcić film, zrobić sto zdjęć i wrzucić je na Facebooka. Większość kobiet wcale sobie tego nie życzy, a poza tym twoje reporterskie zapędy utrudniają pracę lekarzom i położnym.

Twoja rola nie kończy się na przecięciu pępowiny. Pomagaj żonie po porodzie. Podawaj jej dziecko do karmienia, podtrzymuj, gdy idzie do toalety, pomóż jej się umyć.

Jeśli korzystacie z sali wieloosobowej, dowiedz się od personelu, jakie są zasady odwiedzin. Spytaj się też żony, kogo ma ochotę widzieć. Powstrzymaj krewnych przed wizytą w szpitalu, gdy partnerka cię o to poprosi. Ona ma prawo odpocząć.

5 rzeczy, których partner nie powinien robić w czasie porodu

Nie wychodź nagle z sali, by zadzwonić do pracy albo sprawdzić maile na smartfonie. Teraz liczy się tylko poród!

Nie strofuj partnerki, nawet jeśli twoim zdaniem źle oddycha. Masz jej okazać wsparcie, a nie ją pouczać.

Nie zerkaj na zegarek z miną: „Kiedy to się skończy?”. Spróbuj zająć czymś żonę, by odwrócić jej uwagę od bólu.

Nie filmuj i nie rób zdjęć w trakcie parcia. Właśnie w tych chwilach partnerka najbardziej potrzebuje twojej pomocy!

Nie krytykuj lekarza czy położnej. Oni wiedzą, co robią, a ty takimi komentarzami wprowadzisz nerwową atmosferę.

Czy wiesz, że...

Tatusiowie, którzy zdecydowali się na udział w porodzie, zwykle biorą w nim aktywny udział.

Aż 90 proc. z nich udziela żonie wsparcia psychicznego, 46 proc. masuje jej krzyż, 60 proc. pomaga w trakcie skurczów. Po narodzinach maluszka 85 proc. ojców przecina pępowinę, a 40 proc.

Więcej na temat:Nie | rady

Zobacz również

  • Bez względu na to, w jaki sposób twoje maleństwo przyjdzie na świat, warto, byś wiedziała, jakie są zarówno plusy, jak i minusy obu rozwiązań. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.